Sztuka zbioru ziół

Czas zbioru.
Na ogół zbiór przeprowadza się w czasie suchym i ciepłym. Rośliny zmoczone rosą lub deszczem szybko fermentują, wilgotnieją i tracą swoje zalety lecznicze. W samo południe rośliny są zwykle „zbyt zmęczone" upałem i tracą jędrność. Toteż najlepszą porą jest przedpołudnie-już po rosie, a jeszcze przed upałem, lub przed wieczorem, zanim opadnie mgła i rosa. Ale to są ogólne zasady, od których istnieje wiele odstępstw, uwarunkowanych cechami indywidualnymi roślin.

Przed zbiorem
Zacznijmy znowu od zasady. A ta nakazuje, aby nie myć zebranych roślin, tylko suszyć je zaraz po zebraniu. Właśnie ta zasada niemycia narzuca mnóstwo restrykcji. Może coś na ten temat wiedziały dawne czarownice-znachorki, bo swoje zbieractwo otaczały wielką tajemnicą, bardzo pilnowały pory zbioru, a także miejsc – odległych, odludnych, gdzieś w przepastnych kniejach, na leśnych polanach, w zakamarkach lasów…
Dziś – prawdę mówiąc – powinno się jeszcze bardziej zwracać uwagę na miejsca zbioru. Niech to nie będą rowy przydrożne i pobocza szos, autostrad i dróg, którymi pędzą samochody, bo ich spaliny, a także drobiny ścieranych opon, mogą nie tylko znajdować się na powierzchni roślin, ale być wchłonięte czy to przez korzenie, czy przez liście. To właśnie samochody (a nie tylko przemysł) zatruwają środowisko etyliną, rakotwórczym ołowiem i innymi trującymi substancjami.
Podobnie całe połacie łąk i lasów mogą być zatrute pyłami, dymem itp. z fabryk. Może być skażona woda w rzekach i rzeczkach, woda podskórna, a bez wody przecież rośliny nie mogą się obejść. Czerpiąc z gleby skażoną wodę, stają się również skażone. Cóż, to są właśnie te wciąż jeszcze nie uregulowane koszta młodej cywilizacji. Należy się spodziewać, że kiedyś wszelkie zatruwanie przyrody będzie niedopuszczalne, że nauka znajdzie sposoby, a państwa sankcje, by do zatruwania przyrody nie dopuszczać. Zanim jednak tej chwili doczekamy (dożyjemy?) nie można samych siebie zatruwać i to kuracją roślinną, której celem jest uzdrawianie.
Nie zawsze można też zbierać zioła z miedz, z poboczy pól uprawnych itp. bo mogą być skażone nawozami sztucznymi, herbicydami lub pestycydami (środkami chwastobójczymi i owadobójczymi) – słowem-Chemią. Czyli dziś baczniej niż dawne babki-zielarki musimy wybierać miejsca ewentualnego zbioru. Zioła zbierane z plantacji lub z ogrodów są zwykle przez plantatorów lub właścicieli ogródków chronione przed skażeniami. Ale zbierane z dzikiego stanu muszą być umiejętnie wyszukiwane w bezpiecznych miejscach.

Jak i co zbierać
Przede wszystkim – trzeba dobrze znać rośliny, które się zbiera. A podczas zbioru warto dokładnie oddzielać poszczególne gatunki roślin. Razem wysuszone mogą być trudniejsze do rozróżnienia podczas segregowania. Najlepiej jest zbierać rośliny do koszyka i to zbierać tylko jeden ich gatunek.
Zbiera się bądź naziemną część rośliny czyli ziele (herba), bądź określone części: kwiaty, korę, korzenie, kłącza, liście, pączki, owoce, nasiona itd.
Jeśli już zbieramy rośliny, to zbierajmy je tam, gdzie jest ich wiele, gdzie występują niemal masowo, szczególnie gdy zbieramy kłącza, korzenie, ziele… wciąż pamiętając, by nie wyniszczyć tych skarbów przyrody. *

Korzenie (radix-korzeń) są jedyną częścią roślin, która przed suszeniem nie tylko może, ale musi być myta. Najlepiej pod bieżącą wodą i tak długo, aż usunie się wszelkie ślady zanieczyszczeń.

Owoce (fructus-owoc) zbiera się wtedy, gdy są dojrzałe, ale nie przejrzałe, w suche, słoneczne dni, bo wówczas można je nieco dłużej przechowywać, czy transportować. Mokre będą szybko psuć się i pleśnieć. Wiedzą zresztą o tym dobrze nie tylko zbieracze zawodowi, ale i osoby zbierające na własny użytek na przykład owoce czarnej jagody, berberysu, róży, jeżyn, malin, poziomek. Jeśli chodzi o czereśnie i wiśnie, to zbiera się i suszy właśnie same ogonki owoców.

Nasiona (semina), na przykład lnu, kozieradki, gorczycy i owoce (fructa) suche, na przykład kopru, kminku, kolendry, anyżu zbiera się właśnie w dni pochmurne choć bezdeszczowe i to wcześnie rano, przed obeschnięciem rosy, lub wieczorem po jej ukazaniu się, bo tylko lekko wilgotne nie osypują się przy zbiorze.

Ziele (herba) zbiera się albo tuż przed kwitnieniem, albo w czasie pełnego kwitnienia (np. dziurawiec), obcinając górne części pędów u roślin wieloletnich na 1/3 wysokości nad ziemią, w ten sposób, by nie ścinać najbardziej zdrewniałej części łodygi. Przy tym większość tak zbieranych roślin „odbije" na nowo i możemy mieć następny plon.
Zbierając ziele, lub tylko górne części pędów, trzeba wybierać rośliny zdrowe, nie uszkodzone, bez plam, nie atakowane przez owady (np. mszyce), nie sczerniałe.
Przy okazji zbioru całych części naziemnych roślin lub korzeni – starajmy się być… kulturalni! To znaczy myślmy o innych i o przyszłości. Jeśli nie zostawimy kilku najpiękniejszych okazów roślin na rozmnożenie-mogą w tym miejscu wyginąć. Jeśli zostawimy najsłabsze okazy-w następnym roku możemy znaleźć tylko rośliny zdrobniale, chore, „zdegenerowane".

Pączki (gemmae) zbiera się wiosną, gdy pęcznieją i stają się lepkie.

Liście (foliae) zbiera się zdrowe, jędrne, w pełni rozwinięte (tylko listki brzozy zbiera się młodziutkie, świeżo rozwinięte, jeszcze lepkie od żywicy). Nigdy nie należy ogałacać rośliny ze wszystkich liści! Najwyżej z 1/3, aby jej nie osłabić zbytnio i nie zmarnować.

Kwiaty (flos- kwiat) zbiera się albo w pełni rozkwitu, albo na początku kwitnienia, a nie przekwitające. Jeśli zbieramy same główki kwiatowe, to należy je palcami delikatnie uszczknąć (np. koszyczki rumianku), starając się nie zrywać wcale łodyżki i nie uszkodzić (nie wyrywać) całej rośliny. Gdy zbieramy całe kwiatostany, baldachy, lepiej obcinać je nożem lub nożyczkami (np. baldachy czarnego bzu). Bywa, że zbieramy tylko płatki kwiatowe, lub korony kwiatków, a wtedy delikatnie wyskubujemy je z kielicha.
Kwiaty najlepiej zbierać do koszyczków, nie ugniatając, by się nie zagrzały.

Kłącza (rhizomae) i korzenie zbiera się zwykle późną jesienią lub wczesną wiosną, gdy wszystkie zapasy i skarby rośliny są zmagazynowane w częściach podziemnych. Wykopuje się roślinę ostrożnie, by nie uszkodzić korzeni, nie pokaleczyć. Po wykopaniu najlepiej od razu – póki ziemia nie obeschła na korzeniach – umyć je starannie i to pod bieżącą wodą, wypłukać, osaczyć i dopiero suszyć. Zwykle jednak zebrane korzenie muszą poczekać, aż z nimi dotrzemy do wody. Więc, aby nie wysychały, należy je przykryć szmatką lub folią w koszyku.
Korę (cortex) zbiera się najczęściej wiosną, gdy w roślinie „ruszą" soki. Nie należy jej zdzierać bezpośrednio z drzew czy krzewów. Ucina się z nich boczne gałązki (znowu tak, by roślinie nie zaszkodzić), tnie się je na kawałki, nacina korę wzdłuż, podważa nożykiem i zdejmuje się ją ostrożnie.
Zdzieranie kory wprost z krzewu czy drzewa powoduje jego choroby, gnicie, próchnienie i prowadzi nieraz do śmierci rośliny.

Kultura zbioru
Zbierać tylko tyle, ile naprawdę się potrzebuje i zdoła zużyć. :Bo wartość ziółek jest tylko wtedy pełna, gdy nie przetrzymuje się ich dłużej niż rok-od zbioru do zbioru.
Zbierać tylko rośliny, które dobrze znamy, jesteśmy pewni, że nie pozostają pod ochroną, że wolno je zbierać.
Zbierać tylko tę część rośliny, która jest nam potrzebna. Nie wyrywać-na przykład dla liści lub kwiatów-całej rośliny, nie łamać dla kwiatów całych gałęzi.
Nie zadeptywać innych roślin, grzybów itp. tylko dlatego, że są nam niepotrzebne. Podobnie-nie łamać, nie ścinać „chwastów" rosnących dziko, bo przecież nie wiemy, czy nie są one bardzo potrzebne całej łące, polance, lasowi…
I jeszcze raz przypomnijmy: zostawiać rośliny „na rozmnożenie"!
Naturalnie nie zbiera się ziół tam, gdzie nie wolno, na przykład w rezerwatach lub na prywatnych terenach (chyba że uzyskamy pozwolenie właściciela).
Przestrzegać wszelkich reguł sztuki, powiedzmy nawet savoir-vivre'u, obowiązującego zawsze i wszędzie w zetknięciu z przyrodą: nie płoszyć ptactwa i zwierzyny, nie niszczyć owadów, ale obserwować, poznać i szanować, a także-otaczać opieką. Tylko szkodniki można tępić, ale… trzeba się na nich znać. Naturalnie, że uratujemy pożyteczną biedronkę, a zniszczymy „ziemniakożerną" stonkę. Ale już rozdeptanie gąsienicy wcale nie jest najmądrzejsze, bo nawet jeśli wiemy, że należy do szkodników, to wiedzieć nie możemy czy na przykład jej kres się nie zbliża, bo pożyteczna błonkówka zniosła w nią swoje jajeczka, z których wyklują się roje pożytecznych błonkówek, które lepiej i bezpieczniej od wszelkich środków owadobójczych potrafią zwalczać szkodniki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.